← Powrót

Od listopada do kwietnia, pół roku ciągłego, regularnego niszczenia związku, odsuwania nas od siebie, ostatecznie skutecznego. Przegrałem, Karolina też przegrała.

Myślę, że Natalia nie jest zdolna do zrozumienia jak krzywdzące były jej słowa i zachowanie.

Dla niej to dobrze, bo każdego rozumnego człowieka rozgniotłoby poczucie winy po uświadomienie sobie swojej tak głębokiej, niezmierzonej głupoty i odebraniu szansy przyjaciołce na bycie szczęśliwą. Być może wystarczyło powiedzieć "kieruj się sercem" i wszystko by się ułożyło, ale nie da się, gdy mając 21 zachowujesz się i myślisz jak niedorozwinięta gimnazjalistka.

Przez 5 lat w samym środku serca ścierały mi się dwie fale, z jednej strony pełne miłosierdzie i wybaczenie, próba zrozumienia że ona tak naprawdę chciała dobrze. Przeczytałem w artykule jak poradzić sobie z nienawiścią, że ciężko nienawidzić kogoś za kogo się modli więc to robiłem. Z drugiej strony absolutna destrukcyjna nienawiść, wysyłanie intencji do demonów wszystkich zakątków piekieł byle tylko zrzucili na nią co do najdrobniejszego szczegółu wszystko to, co ja doświadczyłem przez nią. I tak w cyklu, średnio co 3 miesiące. Miałem okresy spokoju, udawało mi się zapomnieć o niej i Karolinie, dopóki nie spotkałem Natalii na weselu czy jakiejś imprezie i cała przeszłość uderzała we mnie z potrójną mocą. I znów walka z nienawiścią, a nikt normalny nie chce żeby coś takiego mu towarzyszyło przez życie.

Nigdy jej nie zapomnę i nigdy nie wybaczę, nieważne czy minie kolejne 5 lat czy tysiąc wcieleń. Jak mam z nią siedzieć na jednej imprezie, w jednym pomieszczeniu i udawać że się dobrze bawię?

Pożyczę sobie te słowa napisane w trakcie rozstania. Natalia przyczyniła się do odebrania mi jednego ze składników sensu życia.

Jednym z moich obecnych marzeń jest nie tylko jej nie spotkać, ale nigdy więcej o niej nie słyszeć, zapomnieć że coś tak obrzydliwego istnieje. Chciałbym żeby na zawsze zniknęła z mojej świadomości

← Powrót